KWK Wujek

Katowicki Holding Węglowy

Historia Kopalni „Wujek”

NARODZINY I PIERWSZE LATA KOPALNI „WUJEK”

PODCZAS POWSTAŃ ŚLĄSKICH I PLEBISCYTU

GDY GÓRNY ŚLĄSK POWRÓCIŁ DO MACIERZY

PODCZAS DRUGIEJ WOJNY ŚWIATOWEJ

KOPALNIA „WUJEK” PO DRUGIEJ WOJNIE ŚWIATOWEJ

KOPALNIA NA STARYCH FOTOGRAFIACH

 

NARODZINY I PIERWSZE LATA KOPALNI „WUJEK”


Górny Śląsk – obszar bogatych zasobów węgla i rud, był od wieków predestynowany do odgrywania wielkiej roli gospodarczej. Pomimo tego, do początków XIX stulecia, jego faktyczne znaczenie ekonomiczne było marginalne. Ustępował pod tym względem chociażby Dolnemu Śląskowi. Dopiero odkrycie i praktyczne wykorzystanie dużych pokładów węgla sprawiło, że stał się przedmiotem ogromnego zainteresowania, tak wielkich właścicieli ziemskich, jak i samego państwa pruskiego. Trzeba jednak pamiętać, że rozległy obszar zalegania węgla, prawie w całości leżący na terenach etnicznie polskich, w okresie zaborczym przynależał niemal w równych częściach do państwa pruskiego, ówczesnej monarchii austro + węgierskiej i do carskiej Rosji. Mimo tego podziału, w krótkim czasie Górny Śląsk ze swymi zasobami węgla, rud żelaza, cynku i ołowiu, zmienił się w jeden z najbogatszych i najgęściej zaludnionych okręgów przemysłowych Europy. Oczywiście, zachowując należne proporcje, przyczyniły się to tego również nadania górnicze, które jesienią 1899 roku doprowadziły do powstania kopalni „Wujek”. Droga ku temu była jednak długa.


Pierwszy ślad górniczej działalności na dzisiejszym obszarze kopalni pochodzi z października 1788 roku. To wtedy, niejaki Wilhelm Jaenkner, złożył podanie o uznanie nadania górniczego pod nazwą „Charlotte” w lasach Załęskiej Hałdy. Kilkanaście lat później, w lutym 1801 roku, Johann Ferdinand Koulhass otrzymał prawo eksploatacji węgla na własnych terenach położonych w lasach katowickich i uruchomił „Beatę”. W tej, na początku bardzo małej kopalni, eksploatowano węgiel w latach 1801 – 1806 i po dłuższej przerwie, w latach 1836 – 1880. Obszar, na którym prowadzona była eksploatacja, rozciągał się mniej więcej na południe od dzisiejszej autostrady A-4, głównie na terenie obecnego parku Kościuszki, zwanego wówczas z racji swego położenia, Parkiem Południowym (Südparkiem).


Sposób i wielkość wydobywania węgla w „Beacie” podyktowane były możliwościami technicznymi tamtych czasów, a maksymalna głębokość, na którą schodzono, nie przekraczała 40m. Eksploatacja polegała na głębieniu szeregu szybików, łączonych następnie pod ziemią w wyrobiska eksploatacyjne. Wraz z doskonaleniem techniki wydobycia, eksploatacja schodziła coraz głębiej, a liczba pojedynczych szybików malała. W całym okresie eksploatacyjnym kopalni, wykonano 76 szybików i szybów o głębokości od 8 do 35 m oraz kilkadziesiąt sztolni, dukli i świetlików. Głównym szybem wydobywczym w ostatnim okresie funkcjonowania „Beaty” był szyb „Krenski”, zgłębiony do około 70 m. Dzisiaj można by go było umiejscowić w pobliżu salonu samochodowego przy ulicy Kościuszki. Tuż obok szybu mieściła się siedziba kierownictwa kopalni. Cechownia zlokalizowana była natomiast w budynku, który przekształcony na mieszkania, przeżył o ponad 100 lat „Beatę” i został rozebrany dopiero w związku z budową węzła mikołowskiego dla przyszłej autostrady wschód zachód. Pomimo, że maksymalne, roczne wydobycie kopalni nigdy nie przekroczyło 40.000 ton, to jednak „Beata” była jednym z najbardziej liczących się nadań w chwili powstawania kopalni „Wujek”.


Zanim opiszę inne nadania, które dały później początek „Wujkowi” kilka słów o rodach, które pośrednio lub też bezpośrednio łączą się z historią powstania kopalni.
To, że wielcy właściciele ziemscy na terenie Górnego Śląska wykazywali od połowy XIX wieku ogromne zainteresowanie pomnożeniem swego stanu posiadania, było następstwem wejścia w życie Powszechnej Ustawy Górniczej z 1865 roku. Dawała ona prawo do swobodnego zakładania kopalń także na gruntach chłopskich. W roku wejścia w życie tej ustawy, połowa z 463 istniejących kopalń i nadań na węgiel na terenach Prus należała do państwa oraz ośmiu najbogatszych przemysłowców: Ballestrema, Gwidona Henkel von Donnersmarcka, Hugo Henkel von Donnersmarcka, spadkobierców Gieschego, księcia zu Hohenlohe – Oehringen, księcia Hochberga w Pszczynie, hrabiny Schaffgotsch oraz małżonków von Thiele – Winckler. Wśród dziewiętnastowiecznych właścicieli ziemskich wyróżniał się natomiast Franciszek Winckler, który wkrótce stał się także wielkim posiadaczem bogactw podziemnych, z aspiracjami do pierwszeństwa w lokalnej rywalizacji. A było o co zabiegać, bo już w 1824 roku księstwo pszczyńskie uzyskało specjalne przywileje, którymi dotąd królowie pruscy nie obdarzyli żadnego ze swych poddanych. Na ich mocy, książę Pszczyny mógł działać w dziedzinie górnictwa i hutnictwa na własną rękę. Nie potrzebował się nikogo pytać o pozwolenie i prosić o nadanie. Podobnych ustępstw i przywilejów domagało się także, oderwane od wolnego pszczyńskiego państwa stanowego, księstwo mysłowicko – katowickie. Wspomniany już Franciszek Winckler, po trzech procesach z państwem pruskim, uzyskał wyłączne prawo eksploatacji pokładów węglowych ( w latach 1842 – 1844), regalia górnicze z prawem do dziesięciny od wszystkich minerałów (w latach 1846 – 1850), a także regalia górnicze i prawo do dziesięciny z wielu obszarów dworskich odpadłych od ziemi mysłowickiej i dóbr rycerskich Katowic w Załężu, Słupnej, Brzezince i Dziećkowicach. Winckler, zakupując w 1838 i 1839 roku dobra rycerskie Katowic, a jego żona ziemię mysłowicką, połączył je w jedną całość. Majątek rodziny Wincklerów znacznie jeszcze powiększył mąż Waleski – córki i głównej spadkobierczyni Franciszka Wincklera, pułkownik Hubert von Thiele, który przyjął nazwisko Thiele – Winckler.


Drugim potentatem przemysłowym związanym już wówczas ze Śląskiem, była rodzina Hohenlohe – Oehringen, a zwłaszcza książę Christian Kraft zu Hohenlohe – Oehringen, a trzecim, odgrywającym znaczącą rolę w regionie katowickim, był w II połowie XIX wieku, Krystian Gustaw von Kramsta – jeden z największych ówczesnych producentów cynku. Kramsta posiadał także kopalnie węgla, między innymi kopalnię „Victor” w Załężu. Po śmierci Gustawa, jego spadkobiercy założyli w Katowicach w roku 1883 „Gwarectwo C.v. Kramsta”.


Po tej krótkiej prezentacji stosunków własnościowych na Śląsku i najważniejszych jego podmiotów, powracam do opisu nadań znajdujących się na obszarze górniczym dzisiejszej kopalni „Wujek”. Większość z nich leżała na terytorium „uprzywilejowanego obszaru górniczego dóbr mysłowicko – katowickich”, ale niektóre zostały zgłoszone i nadane jeszcze w ramach „uprzywilejowanego obszaru górniczego księstwa pszczyńskiego”. Wspomniałem już o kopalni „Beata” w gminie Brynów. Choć to pole górnicze nadano 2 marca 1801 roku, oficjalne zatwierdzenie prawa eksploatacji dla kopalni nastąpiło dopiero pod koniec 1824 roku. W grudniu 1836 roku uznanie otrzymała kopalnia „Nowa Beata” (Neue Beate). Dwa lata późnej, ówczesny właściciel obu nadań, Albert von Sallawa, wystąpił do Królewskiego Wyższego Urzędu Górniczego w Brzegu z wnioskiem o złączenie obu kopalń. 18 września 1838 roku otrzymał pozytywną decyzję. W ten sposób powstała „Zjednoczona Kopalnia Beata” (Consolidierte Beate Grube). Sallawa był jej właścicielem zaledwie przez rok, bo już w roku 1839 kopalnię kupił za 84 tys. talarów Franciszek Winckler. „Zjednoczona Kopalnia Beata”, choć borykała się z wielkimi trudnościami technicznymi, pracowała z przerwami aż do przejęcia jej przez księcia Hohenlohego. Warto odnotować, że po kolejnych zmianach własnościowych, w chwili owego przejmowania, kopalnia w połowie należała do Thiele – Wincklera, a w połowie do Gwarectwa Kramsta ( obaj udziałowcy mieli po 50 kuksów).
Pole górnicze „Zjednoczonej Beaty” graniczyło od północy z nadaniem „Mała Franciszka” i „Arkona”, od wschodu – „Albert” („Wojciech”) i „Bonin”, a od południa i zachodu z nadaniami „Oheim”. Niewielkie pole górnicze „Albert”, liczące zaledwie 0,7 km2, zostało nadane jeszcze w 1839 roku, ale zbudowana na nim kopalnia zaczęła pracować dopiero w roku 1873. Początkowo stanowiła wyłączną własność Gustawa Kramsty, później była kopalnią gwarecką, a w 1897 roku książę Hohenlohe przejął połowę jej udziałów. W sierpniu 1841 roku nadanie otrzymała inna własność Kramsty, położona w Bogucicach – „Praeservativ” o powierzchni 1 km2. Do chwili przejęcia przez księcia Hohenlohego była ona nieczynna. W maju 1842 roku zatwierdzony został akt nadania obszaru górniczego „Wujek” (Oheim) . Właścicielami byli początkowo Albert von Sallawa i Franz Thiele – Winckler, od 1851 roku – Eduard i Gustaw Kramstowie, a następnie Gwarectwo Kramsty. Także i na tym polu, przez długie lata nie uruchamiano zakładu górniczego. Dopiero w latach 70. XIX wieku, ówczesny pełnomocnik Thiele – Wincklera , Fryderyk Wilhelm Grundmann podjął myśl o rozpoczęciu eksploatacji. Jednak była ona prowadzona, z uwagi na płytkie zaleganie węgla, systemem odkrywkowym i to w minimalnych ilościach, aż wreszcie całkowicie jej zaniechano.Bardzo małym polem górniczym, nadanym 7 października 1843 roku w Załężu, było pole „Kleine Helene” (Mała Helena). Pozostawało ono nieczynne, aż do chwili włączenia go przez księcia Hohenlohego do zespołu pól górniczych kopalni „Wujek”.Kolejnym, które zapoczątkowało kopalnię „Wujek”, było pole „Bonin” w Brynowie. Nadano je 15 marca 1859 roku jako wyodrębnioną część „Beaty”. Najrozleglejszym nadaniem, również w Brynowie i najpóźniejszym, bo z roku 1897, było pole pod nazwą „Neue Reserve” (Nowa Rezerwa). Ten duży obszar leżał odłogiem przez długie lata w ramach rozbudowującej się już kopalni „Wujek”, jako tzw. „Pole Południowe”.
Wszystkie wymienione nadania górnicze, będące samodzielną własnością Wincklera (Bonin, Neue Reserve, Beata I i Beata II), własnością wspólną z Kramstą (Oheim, Praeservativ, Albert, Consolidierte Beate) czy też własnością gwarecką (Kleine Helene) już wkrótce zapoczątkowały budowę kopalni „Wujek”. Wcześniej jednak doszło do kolejnych zmian własnościowych opisywanych nadań. Stało się tak, ponieważ w ostatnich latach XIX wieku znacznie wzrosło zainteresowanie terenami przyszłej kopalni „Wujek” ze strony księcia Hohenlohego. Pod datą 27 lutego 1895 roku widnieją notarialne podpisy złożone na akcie kupna i sprzedaży oraz nadania koncesji na wydobycie węgla w polu górniczym „Beata I”. Sprzedającym był graf Franc Hubert von Thiele – Winckler z Moszny, a kupującym, książę Christian Kraft zu Hohenlohe – Oehringen Herzog von Ujest na Sławięcicach.
Transakcja zbiegła się w czasie z wynikami badań poszukiwawczych prowadzonych na terenie dzisiejszej kopalni „Wujek”.
Generalny dyrektor dóbr wincklerowskich, Gustaw Williger zapewnił swego mocodawcę o bogatych pokładach węgla zalegających w tej części Brynowa. Aby je potwierdzić, przystąpiono do wierceń na wzgórzach, dokładnie w miejscu dzisiejszych szybów „Wujka”. Robotami kierował inżynier Hugo Lubisch, a opracowania otrzymanych wyników podjął się znakomity fachowiec, inżynier Karl Gabler – mierniczy Wyższego Urzędu Górniczego w Katowicach. Ukończył je w połowie sierpnia 1895 roku. Były niezwykle obiecujące. Już na głębokości 55 m natrafiono na pierwszy pokład węgla o grubości 5,5 metra. Poniżej znajdowały się cieńsze pokłady, dochodzące do 1 metra. Od 155 m pojawiły się zasobne pokłady początkowo zanieczyszczonego, a potem czystego węgla, łączące się z pokładami sąsiedniej kopalni „Kleofas”. Na głębokości 632m badający dotarli do przedłużenia pokładów „Fanny” o grubości prawie 9 metrów, a jeszcze niżej, do przedłużenia pokładów „Szczęsny” oraz warstw węgla o grubości 6 metrów, przylegających do pokładu „Karolina”. Wiercenia zakończono na głębokości 750 m.
Odkrycie tak bogatych złóż węgla zaostrzyło apetyt księcia Hohenlohego na zwiększenie swych udziałów. W dwa lata po pierwszym zakupie, 2 sierpnia 1897 roku, nabył od Thiele – Wincklera zakłady górnicze węgla kamiennego, udziały w zakładach, prawa do nadań i przywileje górnicze. Powierzchnia własności górniczej, za którą Hohenlohe zapłacił 3,6 miliona marek wynosiła 6,8 km 2 . Oprócz wymienionych w umowie zakładów i pól górniczych, w skład przyszłej kopalni „Wujek” wszedł jeszcze zakład górniczy „Wiktor”, będący własnością Georga von Kramsty.
Na mocy kolejnej umowy, sporządzonej we Wrocławiu 4 marca 1899 roku, połączono sześć zakładów górniczych („Wujek”, „Bonin”, „Beata”, „Albert”, „Praeservativ”, „Wiktor”) w jedną kopalnię gwarecką „Oheim” (Wujek). Hohenlohe przejął w niej 501 kuksów, a spadkobiercy Kramsta – 499 kuksów.
Hohenlohe, nowy właściciel pól górniczych, polecił by natychmiast przystąpiono do opracowania planu budowy pierwszych urządzeń, szybów poszukiwawczych, szybów wydobywczych, budynków dla prowizorycznych wież wyciągowych, warsztatów i budynków administracyjnych. Uznał tym samym argumenty swojego generalnego dyrektora, Alfreda Schellera, że korzystniejsza będzie budowa nowej kopalni w Katowickiej Hałdzie, niż kontynuacja rozbudowy jednej ze swoich wielu własności – kopalni „Hohenlohe” w Wełnowcu. Nie bez znaczenia był fakt łatwego połączenia nowego zakładu z węzłem kolejowym w Ligocie.
Powołano pierwszy zarząd kopalni, w skład którego weszli: Georg von Kramsta , radca dominialny Paul Linke ze Sławęcic oraz generalny dyrektor Zakładów Górniczo – Hutniczych w Wełnowcu, Alfred Scheller. W roku 1901, w miejsce zmarłego Kramsty, do zarządu kopalni wszedł reprezentant gwarectwa Kramsty – Gustaw von Johnson z Wrocławia.


12 września 1899 roku został przyjęty i zatwierdzony plan budowy kopalni. Urząd Górniczy na okręg Mysłowice – Katowice nie wniósł zastrzeżeń do celowości i lokalizacji kopalni. W roku następnym zarząd przystąpił do Górnośląskiej Konwencji Węglowej, a 29 lutego 1904 roku zarejestrował kopalnię w Sądzie Powiatowym w Katowicach pod numerem 229.
Ten pierwszy okres kopalni „Wujek” był bardzo trudny dla okolicznych mieszkańców, w zdecydowanej większość Polaków z dziada pradziada. Drogą kupna i przymusowego wywłaszczenia, na własność księcia Hohenlohego przeszły w latach 1899 – 1904 parcele i zabudowania 39 rodzin, między innymi: Ignacego i Franciszka Olesia, Józefa Koziarczyka, Mariana Szołtysika, Anzelma Borysa, Andrzeja Dudka, Stanisława Jaskuły, Franciszka Kostki, Jana Widucha i Franciszka Ludwika z Załęskiej Hałdy, Antoniego Grzyśki, Jana i Feliksa Dziewiora, Wojciecha Szojdy i Józefa Wyleżoła z Ligoty, a także Antoniego Grabary z Brynowa. Nie pomogły ich odwołania. Sąd Krajowy we Wrocławiu przyznał gwarectwu „Wujek” prawo objęcia parcel i terenów oraz uznał moc wywłaszczeniową od 1 czerwca 1900 roku. Do września 1902 roku przejęto w ten sposób ponad 29 ha terenów, a 10 z nich przeznaczono pod budowę kopalni.


1 października 1899 roku na stanowisko kierownika ruchu przyszłej kopalni zarząd powołał Maksymiliana Adopha, sztygara z kopalni „Hohenlohe”. Wraz z nim przybyli Eryk Ludwig – pomocnik kasjera i Antoni Golej – stróż. Maksymilian Adoph, aż do wybuchu pierwszej wojny światowej pełnił obowiązki zarządcy, a więc w dzisiejszej nomenklaturze dyrektora kopalni. Do końca 1899 roku, przyjęto jeszcze 48 dalszych pracowników. Oto ich pełny wykaz:

 

 

IMIĘ NAZWISKO DATA URODZENIA MIEJSCE ZAMIESZKANIA ROZPOCZĘCIE PRACY STANOWISKO
Adolph Maksymilian 10.10.1870 Brynów 1.10.99 sztygar
Ludwig Eryk 3.10.1878 Katowice 1.10.99 pomoc kasjera
Golej Antoni 29.09.1844 Katowice 1.10.99 stróż
Michalski Józef 6.11.1861 Bogucice 9.10.99 rębacz
Przykling Paweł 24.01.1859 Wełnowiec 9.10.99 rębacz
Wildner Emanuel 24.12.1866 Huta Agnieszki 9.10.99 rębacz
Horst Jan 25.05.1852 Katowice 9.10.99 rob. pow.
Horst Tomasz 8.12.1880 Katowice 9.10.99 rob. pow.
Dziura Jan 15.05.1880 Piotrowice 10.10.99 rębacz
Kotzek Augustyn 28.03.1858 Józefowiec 10.10.99 rębacz
Figura Wojciech 16.04.1881 Katowicka Hałda 10.10.99 rob. pow.
Heimann Franciszek 22.10.1853 Brynów 12.10.99 dozorca maszyn
Klapik Karol 1.01.1864 Dąbrówka Mała 18.10.99 rębacz
Ciwis Wojciech 4.04.1864 Dąbrówka Mała 18.10.99 rębacz
Witek Paweł 8.01.1859 Bogucice 18.10.99 rębacz
Brychcy Józef 10.03.1873 Brynów 19.10.99 wozak
Pawlica Paweł 9.06.1866 Załęska Hałda 19.10.99 rob. pow.
Śmigielok Karol 18.08.1865 Katowicka Hałda 21.10.99 rob. pow.
Pogrzeba Paweł 4.08.1883 Katowicka Hałda 23.10.99 rob. pow.
Spałek Antoni 1.01.1865 Katowicka Hałda 24.10.99 rob. pow.
Korus Wincenty 28.03.1977 Katowicka Hałda 30.10.99 rob. pow.
Lorenc Antoni 29.05.1882 Panewnik 31.10.99 rob. pow.
Noworzyn Piotr 30.09.1877 Panewnik 31.10.99 wozak
Szymełka Franciszka 4.12.1867 Brynów 1.11.99 stróż
Oleś Franciszek 11.10.1870 Katowicka Hałda 2.11.99 rębacz
Zdebel Wincenty 22.01.1863 Załęże 3.11.99 rębacz
Szafraniec Karol 27.05.1869 Orzesze 4.11.99 rębacz
Smakowski Franciszek 27.10.1863 Jaśkowice 4.11.99 rębacz
Heimann Aleksander 28.04.1878 Brynów 4.11.99 wozak
Potyka Józef 10.02.1865 Załęska Hałda 6.11.99 rębacz
Strzempa Wawrzyniec 5.08.1864 Podlesie 8.11.99 rob. pow.
Steuer Jan 23.04.1865 Załęska Hałda 11.11.99 rob. pow.
Płaza Augustyn 15.07.1859 Katowicka Hałda 13.11.99 rob. pow.
Szewior Wojciech 9.04.1877 Katowicka Hałda 14.11.99 rob. pow.
Langner Józef 10.03.1880 Katowicka Hałda 14.11.99 rob. pow.
Chroboczek Wawrzyniec 10.08.1862 Katowice 16.11.99 rob. pow.
Dawid Jan 8.02.1868 Załęże 16.11.99 rob. pow.
Żmeja Jan 5.05.1870 Panewnik 2.12.99 rob. pow.
Kimmit Franciszek 5.01.1860 Katowicka Hałda 11.12.99 rob. pow.
Kawka Teodor 23.10.1876 Brynów 12.12.99 rob. pow.
Krawczyk Robert 25.10.1873 Katowicka Hałda 12.12.99 rob. pow.
Burczyk Franciszek 16.09.1857 Katowicka Hałda 13.12.99 rob. pow.
Trójca Józef 21.01.1865 Katowice 13.12.99 rob. pow.
Grzyb Jan 8.06.1874 Katowice 14.12.99 cieśla
Golik Jan 31.07.1883 Katowicka Hałda 15.12.99 rob. pow.
Czmok Wojciech 29.05.1873 Podlesie 15.12.99 rob. pow.
Szojda Jan 18.02.1867 Ligota 15.12.99 rob. pow.
Rzychoń Grzegorz 17.11.1861 Ochojec 16.12.99 cieśla
Depta Jan 22.01.1880 Katowicka Hałda 16.12.99 cieśla
Depta Augustyn 4.08.1875 Brynów 16.12.99 rob. pow.
Kopernok Józef 3.07.1877 Katowice 16.12.99 rob. pow.

 

histw1a
 

Dla budowniczych kopalni podstawową sprawą było zaprojektowanie i wykonanie bocznicy kolejowej, która połączyłaby powstające obiekty z najbliższą stacją kolejową w Ligocie. Reprezentujący Hohenlohego dyrektor Alfred Scheller miał twardy orzech do zgryzienia. Wyższy Urząd Górniczy we Wrocławiu powiadomił go, że budowie kolei sprzeciwia się Urząd Powiatowy w Katowicach, zarządy gminne w Murckach, Ligocie i Brynowie, właściciele gruntów, przez które miała przebiegać wyznaczona trasa, a nawet książę pszczyński von Pless, przez którego tereny także miał przebiegać tor kolejowy. Skoro nie można było problemu rozwiązać drogą decyzji administracyjnej, trzeba się było uciec do dobrowolnego lub przymusowego wykupu gruntów. Działania były na tyle skuteczne, że na wiosnę 1902 roku Urząd Górniczy Katowice – Południe mógł już odebrać wszystkie roboty ziemne węzła kolejowego gwarectwa „Wujek”. Poprowadzony tor sprawił, że kopalnia otrzymała połączenie przez Ligotę do Dziedzic i Bogumina, a w perspektywie możliwość wywozu węgla drogą kolejową do krajów naddunajskich.
Równolegle z powstawaniem węzła kolejowego rozpoczęto prace zmierzające do budowy niezbędnych urządzeń towarzyszących. Ustalono miejsce przyszłego szybu i jeszcze w październiku 1899 roku przystąpiono do jego drążenia w oparciu o małe szybiki. Szybowi o wymiarach 2,5 x 3 m dano nazwę „Hohenlohe”. Wkrótce rozpoczęto też pracę przy głębieniu drugiego szybu. Nazwano go od nazwiska współwłaścicieli gwarectwa „Wujek” – „Kramsta”. W listopadzie 1900 roku w szybie „Hohenlohe” osiągnięto głębokość 65 m, a z końcem następnego roku – 132 m. Po trzech latach, „Hehenlohe” miał już głębokość 218 m, a głębiony równocześnie „Kramsta” – 303 m. Tak duży postęp był możliwy dzięki otrzymanemu zezwoleniu na zastosowanie bardzo wydajnych, choć wciąż prowizorycznych, linowych urządzeń wydobywczych. Kamień na powierzchnię wydawany był w kuble, którego ładowność wynosiła 520 ton. Samo naczynie ważyło prawie ćwierć tony.
Dla zapewnienia pracującym stałego dopływu świeżego powietrza, pomiędzy głębionymi szybami przeprowadzono połączenia chodnikowe. W ten sposób głębszy szyb – „Kramsta” stal się szybem „wdechowym”, a „Hohenlohe” – „wydechowym”. Jesienią 1904 roku w szybie „Hohenlohe” zainstalowano kompletne urządzenie sygnalizacyjne oraz połączenie telefoniczne pomiędzy szybami, które założono na poziomie 300 m. Schodzenie coraz głębiej zwiększało zapotrzebowanie na dopływ świeżego powietrza. W 1907 roku przystąpiono do głębienia, na północnej granicy obszaru górniczego gwarectwa „Wujek”, szybu wentylacyjnego z prawdziwego zdarzenia.
Pierwsze 50 ton węgla wydobyto w kopalni 7 listopada 1900 roku z poziomu 63 m, z pokładu I o grubości nieco tylko większej od 1 metra. Dla eksploatacji tego pokładu wykonano podszybie i założono pierwszy poziom wydobywczy. Wydobyty węgiel przeznaczono do opalania uruchomionego kotła parowego na wolnym powietrzu, część zabezpieczono na potrzeby deputatów, a resztę sprzedano za gotówkę.
Wydobycie stale rosło, choć nadal było prowadzone przy użyciu prymitywnych urządzeń, a przewóz urobku odbywał się wyłącznie z pomocą koni.
Wspomniałem już o pierwszych pięćdziesięciu pracownikach zatrudnionych na jesieni 1899 roku. To z myślą o nich i wszystkich kolejnych, którzy podejmowali pracę w gwarectwie „Wujek”, wydana została w języku polskim i niemieckim, a także w wersji dwujęzycznej – „Ustawa robotnicza dla kopalni węgli kamiennych Oheim” . W imieniu zarządu podpisał ją 2 listopada 1899 roku, dyrektor generalny zakładów Hohelohego – Alfred Scheller. Porównanie jej treści, a przy okazji języka ówczesnych przepisów z dzisiaj wydawanymi regulaminami pracy może być pasjonującą lekturą. Oto fragmenty tekstu ustawy z 1899 roku z zachowaniem oryginalnej pisowni.

 

Arbaits – Ordnung für das Steinkchlenbergwerk Oheim


A Rozporządzenia wstępne

§ 1


Na mocy prawa z dnia 24 czerwca 1892 r. tyczącego się zmian pojedynczych przepisów powszechnego prawa górniczego z dnia 24 czerwca 1865 r. zmienia się teraźniejsza ustawa robotnicza i dla kopalni Oheim i połączonych z nią zakładów pobocznych, stojących pod dozorem urzędów górniczych, wydaje się następująca ustawa robotnicza. Jej obwieszczenie dzieje się przez wywieszenie w izbie cechowej.

§ 2


Wszyscy robotnicy kopalni podlegają, oprócz rozporządzeń prawnych i policyjnych, przepisom zawierającym się w tej ustawie. Gdzie dla robotników młodych i dla Kobiet rozporządzenia prawne albo policyjne nie zgadzają się z tą ustawą tam mają znaczenie owe rozporządzenia.
„Robotnikami” nazywają się wszystkie osoby zatrudnione w kopalni, które nie pobierają stałej zapłaty miesięcznej albo kwartalnej i nie mają poleconego osobie dozoru ani przewodnictwa w kopalni albo jej oddziałach ani też nie są postanowione do wyższych usług technicznych.

§ 3


Ta ustawa robotnicza dla chlebodawcy z jednej strony i dla wszystkich robotników zatrudnionych w kopalni i jej zakładach pobocznych, oznaczonych w § 1. z drugiej strony ma moc prawną i tam gdzie nie ma osobnej umowy, zastępuje miejsce kontraktu.

§ 4


…Każdy robotnik powinien obznajomić się z ustawą robotniczą wręczoną mu przy przyjęciu. Przyjęcie do roboty rachuje się od tej chwili, gdzie robotnikowi zostanie oddana ta ustawa.
C. O trwaniu szycht

§11


Czas pracy codziennej w dni powszechne wynosi zwyczajnie
1. dla robotników zatrudnionych przy przejeżdżaniu śpryngów, biciu śtreków i przy filarach 11 godzin: rachując od ukończenia wjazdy aż do początku wyjazdy. Takim jednak robotnikom którzy przepisaną robotę wykonali, urzędnik przełożony może pozwolić przed czasem wyznaczonym opuścić szychtę,
2. dla robotników zatrudnionych przy wydobywaniu węgla lub kruszcu na dole i na wierzchu, przy przesypywaniu przez separacją i przy ładowaniu na wozy na dole i na wierzchu 11 godzin,
3. dla zapinaczów, stróżów przy kotłach i maszynach, dla robotników pobocznych i rzemieślników na dole i na wierzchu 12 godzin.
U przodków gdzie robotnicy wyręczają się trzy razy, poczyna i kończy się robota o 6 godzin rano, o 2 po południu i 10 na wieczór…
E. O rachowaniu zarobków

§ 23


Roboty wykonanej nie według przepisu albo niezupełnie urzędnik nie potrzebuje odebrać…Tenże ma także prawo odtrącania robotnikom od zapłaty za prace niezupełne albo wykonane przeciwko przepisowi…

§ 24


Jeżeli robota musi stanąć dla przeszkód jakich na grubie albo dla braku odchodu węgla lub kruszcu, wtedy robotnicy nie maja prawa żądać zapłaty. Gdy jednak taka przerwa trwa 3 dni albo dłużej robotnicy podług § 7 No 4 mogą żądać natychmiast wypuszczenia z roboty.

§ 27


Za wydawanie materyaów i naczyń używanych do pracy, robotnicy płacą tyle, ile one grube kosztują w przecięciu.

F. Wypłata zarobków

§ 29


Przy wypłacie zarobku odciąga się:
1. składki do kasy knapczaftowej i do zabezpieczenia na starość i inwalidztwo
2. koszta za naczynia pobierane z gruby, jako też za materyały służące do roboty jak, proch, olej itd.
3. mytu za pomieszkanie albo rolę najęte z gruby, za opał, żywność, o ile tego dozwalają prawa
4. sumy wyznaczone na odpłatę i uroki od forszusów wziętych do budowania
5. forszusa już wypłacone
6. wynagrodzenie za szkody uczynione grubie przez winę robotnika
7. wynagrodzenie porachowane podług § 9 za przedwczesne złamanie kontraktu (upuszczenie pracy)
8. kary wysadzone podług ustępu H. tej ustawy robotniczej
9. podatki i inne należności, jakie podług praw odciągać wolno. Sumy wymienione pod num. 7 i 8 płyną do kasy pomocy.
J. Postanowienia ostateczne i tymczasowe

§ 56


Ta ustawa staje się obowiązująca dnia 2 listopada 1899 r. Robotnicy zatrudnieni tego dnia na grubie odbierają na żądanie po jednym egzemplarzu tejże

Przytoczona we fragmentach ustawa robotnicza nie uległa prawdopodobnie zmianie aż do roku 1910, z którego pochodzi wspólna ustawa dla kopalń „Oheim”; i „Myslowitz”. Nie zmieniła ona wielu postanowień, a przede wszystkim nie skróciła czasu pracy, obowiązującego we wszystkich kopalniach węgla kamiennego podległych Zakładom Hohenlohego w Wełnowcu.
Po tej dygresji dotyczącej przepisów wydanych dla pierwszych pracowników, powracam do opisu budowy kopalni. Zanim przystąpiono do w miarę regularnego wydobycia z poziomu I, trzeba było uruchomić kotłownię, maszynę wydobywczą i inne podstawowe urządzenia. Kotłownię wybudowano na nabytej od Karola Pogrzeby parceli w Katowickiej Hałdzie. Nieopodal, na parceli Antoniego Grabary, przystąpiono w 1900 roku do wznoszenia stojących do dzisiaj budynków cechowni i dyrekcji kopalni. W 1902 roku oddano wieżę wodną przy ulicy Gallusa. Była to inwestycja niezwykle potrzebna, gdyż wskutek budowy i pogłębiania szybów doszło do zaniku wód w studniach, co szczególnie dotkliwie odczuwali okoliczni rolnicy. Podłączenie kopalni do sieci wodnej Katowic, pozwoliło nie tylko na dostarczenie wody pitnej mieszkańcom Brynowa, ale także na otwarcie w kopalni łaźni dla załogi W kolejnych latach, do roku 1904, powstały najważniejsze urządzenia, budynki przemysłowe i administracyjne. Już w 1904 roku rozpoczęła pracę sortownia przy szybie „Hohenlohe”. Rozdzielała ona na godzinę od 150 – 300 ton węgla w siedmiu asortymentach. W nowym gmachu dyrekcji w Brynowie, zarządca Maksymilian Adoph podejmował wraz z podwładnymi wszystkie bieżące decyzje. Decyzje strategiczne dotyczące przyszłości gwarectwa „Wujek” zapadały we Wrocławiu, gdzie co jakiś czas zbierał się zarząd. W jego skład wchodzili: Gustav von Johnson jako reprezentant Gwarectwa Kramsty, pełnomocnik Hohenlohego – Paul Linke i naczelny dyrektor kopalń i hut z Wełnowca – Alfred Scheller.
Ważną datą, także dla gwarectwa „Wujek”, było utworzenie z dniem 3 kwietnia 1905 roku w Wełnowcu spółki akcyjnej pod nazwą Zakłady Hohenlohego Spółka Akcyjna (Hohenlohe Werke Aktiengesellschaft). Spółka, do której wszedł „Wujek” została założona w oparciu o majątek księcia Hohenlohego, który zachował w niej dominujące stanowisko. W skład rady nadzorczej wszedł zaufany radca domen książęcych w Sławęcicach, Paul Linke, a w zarządzie reprezentował go generalny dyrektor – Alfred Scheller. Wkrótce, bo w roku obrachunkowym 1908/1909, spółka przejęła pozostałe jeszcze do wzięcia 499 kuksów gwarectwa „Wujek”.
Od samego początku, „Wujek” zajmował w spółce ważne miejsce. Chociaż kopalnia była na etapie rozruchu, w roku 1905 dała już ponad 154 tys. ton węgla, czyli prawie 9,4 % całego wydobycia Zakładów Hohenlohego. Do kopalni należała także brykietownia z dwoma piecami do suszenia i sześcioma prasami oraz cztery cegielnie, które wraz z cegielniami kopalni „Maks”, a potem „Oehringen”, dostarczały materiał budowlany do wszystkich zakładów górniczych spółki.
W latach 1905 – 1914 kontynuowano budowę podstawowych urządzeń kopalni prowadząc równocześnie na szeroką skalę prace przygotowawcze do wybierania pokładów. Miały one na celu udostępnienie bogatych pokładów 15, 17, 22 i „Kleofas” o grubości około 9 metrów. W tym samym czasie prowizoryczną, drewnianą wieżę wyciągową „Kramsta” zastąpiono stalową, a sam szyb pogłębiono do pokładów siodłowych. Na przełomie roku 1913/14 szyb miał już 662 m głębokości i przeciął zasobne w węgiel pokłady: 35 – grubości 5 m, „Fanny” (8,5 m), „Szczęsny” (1,9 m) oraz „Karolina” (6 m). Zakończono montowanie dwóch elektrycznych maszyn wyciągowych i przystąpiono do wydobywania węgla z poziomu 370 m. Nieco wcześniej, bo w latach 1910 – 1911 rozpoczęto budowę brykietowni oraz rozszerzono kopalniany dworzec kolejowy. W roku 1913 przystąpiono do budowy nowej kotłowni. Szyb wentylacyjny na przełomie roku 1911/12 osiągnął głębokość 321 m, aby w roku 1918 dotrzeć do pokładu „Fanny”, tzn. do głębokości 620 m. Już w czasie pierwszej wojny światowej, w roku 1916 założono fundamenty pod nową sortownię szybu „Kramsta”. W roku następnym, w jacie szybowej zaczęto montować urządzenia do podsadzki hydraulicznej.
Po pierwszych pracownikach kopalni, których nazwiska przedstawiłem wcześniej, którzy w większości byli mieszkańcami Brynowa, Załęskiej i Katowickiej Hałdy lub Katowic i pobliskich gmin, w kolejnych latach przeważali już przybysze z innych powiatów ówczesnej rejencji opolskiej, a nawet z tak odległych terenów, jak Prusy Wschodnie, ziemie zaboru rosyjskiego, a nawet wschodniej Galicji. Przede wszystkim z myślą o nich od 1900 roku budowano wielorodzinne bloki mieszkalne w Starej Ligocie, lub wykupywano zabudowania już wcześniej wzniesione w pobliżu kopalni.
Pierwszymi, zakupionymi w roku 1901, były budynki przy ulicy Dolnej 15 i 17, Załęskiej 28 oraz Ligockiej 42. W tym samym roku ukończono budowę pierwszych własnych familoków przy biegnącej wzdłuż kopalni ulicy Wincentego Pola. Były to zabudowania oznaczone numerami 53 i 57. Ostatni z nich został rozebrany na początku tego wieku, w trakcie przygotowań do rozbudowy parkingu samochodowego.
W latach 1902- 1905 gwarectwo „Wujek” zakupiło kolejne budynki mieszkalne przy ulicach: Dobrego Urobku, Okrężnej, Bocznej, Grzyśki, Ceglanej, Mikołowskiej, a nawet przy dzisiejszej ulicy Żwirki i Wigury 31. Również w Katowicach, w roku 1905 rozpoczęto poważną inwestycję mieszkaniową przy ulicy Poniatowskiego. W tym rejonie, na peryferiach ówczesnych Katowic, wzniesiono w ciągu trzech lat 7 budynków mieszkalnych. Równocześnie na terenie zakładu oddano robotnikom w latach 1906- 1909 dwie noclegownie. Pierwsza, zlokalizowana na placu kopalnianym, posiadała 188 łóżek, większa usytuowana w pobliżu szybu „Kramsta” – 228 łóżek. Pamiętano także o urzędnikach i dozorze kopalni. To dla nich właśnie wybudowano w roku 1910 pierwsze, a w latach następnych kolejne wille przy ulicy Mikołowskiej. Przed wybuchem pierwszej wojny światowej wzniesiono jeszcze budynki przy ulicy Dolnej 27 i 29, budynek mieszkalny przy ulicy Raciborskiej 18 oraz 6 budynków przy ulicy Strzeleckiej. W tym samym okresie, co budynki poprzednie, zakupiono nieruchomości przy ulicy Kilińskiego oraz Pakuły (dziś Wilimowskiego). Budownictwo mieszkaniowe kontynuowane było również podczas pierwszej wojny światowej. To wtedy powstała piękna zabudowa ulic Barbary i Głowackiego, której część zaprojektował wspomniany już Bruno Taut. W latach 1916-1917 ukończono utrwalaną wielokrotnie na przedwojennych fotografiach na tle panoramy kopalni, zabudowę ulic Przodowników i Przekopowej na granicy Katowickiej i Załęskiej Hałdy.
Wzniesione lub zakupione budynki mieszkalne, zapewniały właścicielom gwarectwa „Wujek” przynajmniej częściowo ustabilizowaną załogę, a co za tym idzie – możliwość dalszej rozbudowy zakładu.
W miarę uruchamiania podstawowych urządzeń pod ziemią i na powierzchni zaczęto wprowadzać pierwsze maszyny i turbiny parowe. Dość późno, bo dopiero w roku 1904 zainstalowano w kopalni „Wujek” pierwszy silnik elektryczny o mocy zaledwie 14 KM. W latach następnych, w miarę wzrostu wydobycia, park maszynowy powiększano. W roku 1914 kopalnia posiadała już 19 maszyn parowych (o mocy 13 984 KM), 6 prądnic (6000 KM), 72 silniki elektryczne (177 KM), 4 maszyny pneumatyczne (1542 KM) oraz maszynę gazową (12 km), czyli razem 102 maszyny o łącznej mocy 28 679 KM, choć w transporcie podziemnym, w głównych chodnikach przewozowych, wciąż posługiwano się jeszcze 33 końmi.

Źródło:   Album „110 LAT KOPALNI WUJEK 35 LAT ODDANIA DO EKSPLOATACJI KOPALNI ŚLĄSK”
Andrzej Rączkowski
Katowice 2009r