KWK Wujek

Historia Kopalni „Wujek”

NARODZINY I PIERWSZE LATA KOPALNI „WUJEK”

PODCZAS POWSTAŃ ŚLĄSKICH I PLEBISCYTU

GDY GÓRNY ŚLĄSK POWRÓCIŁ DO MACIERZY

PODCZAS DRUGIEJ WOJNY ŚWIATOWEJ

KOPALNIA „WUJEK” PO DRUGIEJ WOJNIE ŚWIATOWEJ

KOPALNIA NA STARYCH FOTOGRAFIACH

 

GDY GÓRNY ŚLĄSK POWRÓCIŁ DO MACIERZY

 
      Wspomniałem w poprzednim rozdziale, że już w1920 roku w Ministerstwie Przemysłu i Handlu powstała Sekcja Górniczo – Hutnicza, która stała się zaczątkiem polskiej administracji górniczej w porozbiorowej Polsce. W 1922 roku powstał Wyższy Urząd Górniczy w Katowicach i jego urzędy okręgowe, które po wkroczeniu w czerwcu tegoż roku do Katowic wojska polskiego, przejęły czynności urzędów pruskich. W tym samym miesiącu doszło także do przejęcia przez polskiego radcę, inżyniera Leopolda Szefera, od pruskiego radcy górniczego Westphala, urzędu górniczego Katowice – Południe, którego jurysdykcji podlegała kopalnia „Wujek”.
W okresie przejściowym, po podziale Górnego Śląska, przystąpiono do prac organizacyjnych. Kopalnie przyłączone 15 czerwca 1922 roku do Polski, a należące do Górnośląskiej Konwencji Węglowej, pozostały w niej nadal. W połowie roku 1925 powstała natomiast Ogólnopolska Konwencja Węglowa, którą w czerwcu 1931 roku przemianowano na Polską Konwencję Węglową. 26 kwietnia 1932 roku utworzono organizację pod nazwą Unia Polskiego Przemysłu Górniczo – Hutniczego z siedzibą w Katowicach. Unia z pomocą Stowarzyszenia Polskich Inżynierów Górniczych i Hutniczych podjęła się niezwykle ważnego zadania, polonizacji przemysłu górniczo – hutniczego na Górnym Śląsku. Ale powróćmy do roku 1923. Z dniem 31 grudnia zaczęła obowiązywać decyzja Wyższego Urzędu Górniczego w Katowicach, która cofała wszystkie „wyjątki” od stosowania się do obowiązujących przepisów górniczo – policyjnych udzielonych przez pruskie władze górnicze.
W roku 1925 uruchomiono w Pniowcu górniczą stację doświadczalną, którą rok później przeniesiono do Mikołowa, do powstałej tam Kopalni Doświadczalnej „Barbara”, ważnej do dnia dzisiejszego górniczej jednostki badawczej.
Od nowego, 1932 roku, na obszarze państwa polskiego weszło w życie jednolite prawo górnicze, ale z jego jurysdykcji wyłączony był obszar autonomicznego województwa śląskiego. Tu zaczęło ono obowiązywać z rocznym opóźnieniem – 1 stycznia 1933 roku, po wyrażeniu zgody na jego stosowanie przez Sejm Śląski.
Powrót Brynowa, Katowickiej i Załęskiej Hałdy do Polski, rozpoczął zupełnie nowy okres w historii kopalni. Nie był to jednak start od zera. Na 53 czynne w roku 1922 śląskie kopalnie, „Wujek” plasował się w czołówce pod względem wyposażenia technicznego, wielkości wydobycia oraz liczby zatrudnionych robotników. W roku 1922 wydobycie kopalni wyniosło ponad 750 tys. ton, przy średnim stanie zatrudnienia robotników – 4016 osób.
W kopalni dominował jeszcze napęd parowy, ale coraz szersze zastosowanie miały już maszyny elektryczne. W dozorze tymczasem wciąż przeważali sztygarzy i inspektorzy niemieccy, ale i to powoli się zmieniało. Pierwszym znakiem nowego było przemianowanie nazwy kopalni z „Oheim” na „Wujek”. Tylko główne szyby wydobywcze, aż do roku 1936 nosiły swoje pierwotne nazwy, zapożyczone od nazwisk właścicieli gwarectwa „Wujek” – „Hohenlohe” i „Kramsta”.
Już w pierwszym roku działalności w wolnej Polsce, na terenie kopalni powstała stacja ratownicza. Swoją siedzibę miała w suterenie gmachu dyrekcji. Została wyposażona w 16 aparatów węglowych. Wśród jej pierwszych członków znaleźli się: Alojzy Hanusik, Alojzy Kiełkowski, Tomasz Zagórski, Walenty Dziura, Robert Neuman, Franciszek Student .
Zmiany postępowały również wokół kopalni. Po latach wojny i pruskiej niewoli, jak grzyby po deszczu powstawały nowe lub odradzały działające wcześniej, polskie towarzystwa, organizacje kulturalne i sportowe. Pracownicy mieszkający w Brynowie, Katowickiej i Załęskiej Hałdzie oraz okolicznych gminach chętnie do nich wstępowali. Wybór mieli spory – od założonego przez górników „Wujka” w Piotrowicach Śląskich, jeszcze w 1912 roku, Towarzystwa Śpiewu „Jutrzenka”, po chór „Kościuszko” w Brynowie, „Moniuszko” w Katowickiej Hałdzie czy „Lutnia” w Ligocie. W Ligocie powstała także duża biblioteka i czytelnia skupiona w Towarzystwie Czytelni Ludowych. Młodzi garnęli się także do uprawiania sportu, a zapaleni działacze tamtych lat utworzyli przy kopalni w roku 1925, początkowo jednosekcyjny, piłkarski klub sportowy „Rozwój”.
Na terenie gminy aktywne pozostały wcześniej już działające organizacje patriotyczne, a wraz ze wzrostem liczebnym załogi „Wujka”, robotnicy coraz silniej zaznaczali swoją obecność także w powstających partiach politycznych i organizacjach zawodowych.
W roku 1924 kierownictwo kopalni objął zarząd, w skład którego weszli: inspektor górniczy Wojciech Grządziel – zawiadowca kopalni, inż. Kazimierz Suszyński – zastępca zawiadowcy oraz Willy Donnerstag – kierownik ruchu kopalni. Dwaj pierwsi byli kolejnymi po sobie dyrektorami kopalni „Wujek” w okresie międzywojennym. Ruchem maszynowym w roku 1924 kierował inż. Eugeniusz Rzymełka, a dozór techniczny kopalni tworzyli: inżynier górniczy, dwunastu sztygarów oddziałowych, dziesięciu sztygarów maszynowych, sztygar budowlany, dwóch starszych sztygarów, czterech sztygarów objazdowych, czterech sztygarów, technik wentylacyjny, czterech sztygarów pomocniczych i technik strzelniczy. W dołowym dozorze niższym pracowało 39 nadgórników, w tym: 11 przy rabowaniu, 12 przy transporcie materiałów i 4 przy wydawaniu materiałów wybuchowych. Na dole na jednego sztygara przypadało 85, a na jednego nadgórnika – 27 robotników.
Po pierwszej wojnie światowej nie uległy zasadniczym zmianom stosunki własnościowe . Na terenie Wielkich Katowic – jakie powstały w roku 1924 po włączeniu do miasta Brynowa, Ligoty i Załęża – Zakłady Hohenlohego oprócz dworu w Brynowie posiadały: Park Kościuszki o powierzchni 48 ha, 280 ha lasów w Brynowie, 55 ha nieużytków przeznaczonych do zalesienia, a ponadto użytki rolne i tereny przemysłowe o powierzchni ponad 470 ha. Większość terenów rozciągających się na nadaniach kopalni „Wujek” należała jednak do hrabiego Clausa von Thiele – Wincklera, księcia von Pless, indywidualnych właścicieli gruntów w Brynowie, Katowickiej i Załęskiej Hałdzie oraz do właścicieli cegielń i drobnych kupców.
Administracja dóbr Wincklera przekazała w dzierżawę Zakładom Hohenlohego szereg parcel z pokładami gliny w Parku Kościuszki, a także grunty na terenie gminy Bogucice. Kopalnia „Wujek” dzierżawiła z kolei szereg małych parcel na poszczególnych nadaniach kopalni, przeznaczonych dawniej przez Wincklera na tereny poszukiwawcze lub do odkrywkowego wydobywania węgla.
Jeżeli chodzi o możliwości rozwojowe „Wujka”, to nie były one bynajmniej łatwe. W pierwszych latach po zakończeniu wojny światowej Zakłady Hohenlohego znacznie zmniejszyły środki przeznaczone na inwestycje w kopalniach. Wydatki trzeba było ograniczać do najpilniejszych potrzeb. Na początku uruchomiono brykietownię wybudowaną na przełomie lat 1911/1912. Należała ona wówczas do jednej z czterech działających na Śląsku. Brykiet w kopalni „Wujek” był produkowany do 1 maja 1926 roku, kiedy to baterię zatrzymano, aż do momentu wybuchu drugiej wojny światowej.
W roku 1923 – drugim po powrocie kopalni do macierzy – zatrudnienie wzrosło do 4563 robotników, to jest do najwyższego poziomu w całym okresie międzywojennym. Następne lata przyniosły wprawdzie dalszy wzrost wydobycia, ale przy wyraźnym spadku zatrudnienia. Taka zmiana relacji wydajności i zatrudnienia wpłynęła na pogorszenie warunków pracy robotników pod ziemią, a to na radykalizację ich postaw.
Trzeba jednak powiedzieć, że niezależnie od przeszkód, rozwój kopalni „Wujek” w warunkach odrodzonego państwa polskiego, aż do okresu wielkiego kryzysu światowego lat 1929 – 1933 pozostał dynamiczny.
Kryzys nie przyniósł znaczących zmian w poziomie technicznym kopalni, niemniej rozbudowano warsztat mechaniczny i elektryczny, stolarnię, kuźnię, a także stację pomp zasilających wodociąg w wodę do picia w Katowicach przy ulicy Zielonej (obecnie Żwirki i Wigury).
Wraz z pogłębianiem się kryzysu ograniczono wydatki na konserwację i renowację urządzeń. Wyjątek stanowiły relatywnie znaczne środki przeznaczone przez Zakłady Hohenlohego na nowe inwestycje: zakończenie budowy kolejki piaskowej, parku dla lokomotyw i wagonów, rozbudowę podszybia przy szybie „Hohenlohe”, a zwłaszcza na największą inwestycję okresu międzywojennego – nowy poziom wydobywczy 613 m.
Kopalnia, jako jeden z niewielu zakładów górniczych, posiadała w tym czasie własną elektrownię zasilającą urządzenia, a ponadto dostarczającą prąd Śląskim Zakładom Elektrycznym, magistratowi Katowic, dzielnicy Brynów oraz innym odbiorcom – zakładom i warsztatom. Prowadziła również zakłady pomocnicze: cegielnie, gospodarstwo rolne i leśne w Brynowie oraz kopalnię piasku w Panewniku.
W roku 1934, po latach przygotowań został oddany do eksploatacji poziom 613 m. Zakończenie tej inwestycji pozwoliło na udostępnienie bogatych pokładów: „Fanny”, „Szczęsny” oraz południowo-wschodniej części ówczesnego pokładu 35. Do momentu uruchomienia poziomu 613 m, kopalnia prowadziła wydobycie na poziomie 370 m wraz z pomocniczym poziomem 300 m oraz na poziomie 540 m.
Zwiększenie zdolności wydobywczej zdecydowanie poprawiło pozycję kopalni w koncernie. Warto przypomnieć, że Zakłady Hohenlohego SA w Wełnowcu, wówczas jedna z największych spółek górniczo-hutniczych w Polsce, oprócz kopalń: „Wujek”, „Maks”, „Południowej Hohenlohe-Fanny” i „Jerzy”, posiadały jeszcze „Hutę Cynkową Hohenlohe”, „Hutę Schellera”, prażarnię blendy, fabrykę kwasu siarkowego, „Walcownię Blachy Cynkowej Hohenlohe” i „Zakłady Tlenku Cynku Christian Kraft”, dwie kopalnie rudy cynku – „Nowa Helena” i „Brzozowice” oraz własne zakłady naprawcze, centralne laboratorium i trzy cegielnie. Uruchomienie nowego poziomu w kopalni „Wujek” było dla koncernu ważne również z tego powodu, że „Hohenlohe Fanny” była przejściowo nieczynna, kopalnia „Jerzy” unieruchomiona ostatecznie, a po latach kryzysu spodziewano się lada dzień poprawy koniunktury na węgiel w Europie.


Prace przygotowawcze na nowym poziomie poprzedziło prowadzone od kilku lat głębienie „Lechii” – wówczas jeszcze „Hohenlohe” – od poziomu 300m do głębokości 629 metrów. Trzeba było urobić i wyciągnąć na powierzchnię 54 000 m3 skały, a niejako przy okazji poprowadzić od szybu nowe przecznice w kamieniu i szereg chodników przewozowych w węglu. Nadano im odpowiednio duże przekroje, tak by do odstawy węgla można było zastosować, niespotykane dotychczas w europejskich kopalniach – 3,5 tonowe wozy urobkowe. Przecznice na nowym poziomie miały w świetle średni przekrój około 15 m2 , ale miejscami przekraczał on nawet 55m2. Zastosowanie po raz pierwszy 3,5 tonowych wozów urobkowych, pociągnęło z kolei konieczność wprowadzenia nowych, 15 tonowych lokomotyw elektrycznych wyposażonych w dwa silniki o łącznej mocy 225 KM. Takie potężne lokomotywy miały 5,5 metra długości, 1,5 metra szerokości i 1,6 metra wysokości. Każda z lokomotyw mogła jednorazowo ciągnąć 20 wozów. Biorąc pod uwagę, że ciężar własny pustego wozu to 1,5 tony, lokomotywa musiała się uporać z ciężarem wynoszącym łącznie 100 ton. Dla maksymalnego bezpieczeństwa podczas transportu urobku, każdą lokomotywę zaopatrzono w poczwórne hamulce elektromagnetyczne, każdy o sile przyciągania równej 5 tonom.
Na nowym poziomie wykonano łącznie ponad 16,5 km dróg przewozowych, do czego budowniczowie zużyli 2800 ton stali i 600 ton dolomitu. Oddany 11 maja 1934 poziom wydobywczy 613 m okazał się dla kopalni „Wujek” inwestycją bezcenną na długie dziesięciolecia.


W ostatnich latachprzed wybuchem drugiej wojny światowej ukończono jeszcze w kopalni urządzenia przewozowe w podszybiu poziomu 613 m i do zapychania dużych wozów do klatek, a na powierzchni – w sortowni szybu „Lechia” (dawniej „Hohenlohe”) oddano wyciąg dla dużych wozów, rozbudowano kolej piaskową do Panewnik, wybudowano zajezdnię dla lokomotyw do przewozu piasku oraz rozszerzono ładownię węgla nad rzeką Przemszą.

Źródło:   Album „110 LAT KOPALNI WUJEK 35 LAT ODDANIA DO EKSPLOATACJI KOPALNI ŚLĄSK”  
Andrzej Rączkowski        
Katowice 2009r